Czy ostródzki szpital zmierza ku finansowej katastrofie?
Ostatnie posiedzenie Komisji Budżetu obnażyło zatrważające fakty: 17 milionów złotych łącznej straty, blisko 4700 niezapłaconych faktur i szokujące zarobki, sięgające ponad 1600 zł za godzinę pracy lekarza. W atmosferze ostrych oskarżeń o „polityczny teatr”, brak jawności oraz kontrowersyjne decyzje kadrowe, radni i zarząd szpitala starali się odpowiedzieć na pytanie: czy placówka „uderzy o ścianę”, czy uda się ją jeszcze uratować?
Ostatnie posiedzenie Komisji Budżetu i Gospodarki Powiatu Ostródzkiego stało się areną burzliwej debaty nad dramatyczną sytuacją finansową szpitala w Ostródzie. W tle sporu o 17-milionową stratę i tysiące niezapłaconych faktur wybrzmiały szokujące dane o wynagrodzeniach lekarzy oraz oskarżenia o brak jawności i „polityczny teatr”.
Finansowa zapaść i „uderzenie o ścianę”
Sytuacja finansowa placówki jest alarmująca. Jak wskazał radny Piotr Kołodziejski, łączna strata szpitala przekroczyła 17 milionów złotych, a zobowiązania krótkoterminowe wzrosły do blisko 33 milionów. Z ustaleń wynika, że szpital ma obecnie ok. 4700 niezapłaconych faktur.
Prezes szpitala broniła wyników, argumentując, że na stratę wpłynęły czynniki niezależne:
- wzrost płacy minimalnej (koszt 3,5 mln zł),
- brak zapłaty z NFZ za tzw. nadlimity, które kosztowały spółkę ponad 7 milionów złotych.
„Wiem, że za trzy lata po prostu szpital by uderzył o ścianę kompletną” – przyznała prezes, uzasadniając konieczność kontynuowania świadczeń mimo braku pełnego finansowania.
91 tysięcy za 56 godzin?
Największe emocje wzbudziły dane o zarobkach niektórych medyków. Radny Kołodziejski przytoczył zestawienie, z którego wynika, że jeden z lekarzy w kwietniu zarobił 91 462 zł za zaledwie 56 godzin pracy, co daje stawkę ponad 1600 zł za godzinę.
Prezes szpitala odpierała te zarzuty, tłumacząc, że operatorzy mają płacone za wykonane procedury, a nie za godziny.
„Nie wiem czemu ten teatr ma służyć” – komentowała dociekliwość radnych.
Kontrowersje kadrowe i brak jawności
Radni opozycji zwrócili uwagę na paradoks: mimo likwidacji oddziałów porodowego i neonatologicznego, zatrudnienie w szpitalu wzrosło o 23 osoby. Kontrowersje budzi zwłaszcza utworzenie nowych, wysoko płatnych stanowisk dyrektorskich, m.in. dyrektora ds. ekonomicznych, na które nie ogłoszono konkursu.
Poważnym zarzutem jest również ignorowanie przez zarząd prawomocnych wyroków sądów dotyczących jawności informacji publicznej.
„Pani kpi sobie z prawomocnych wyroków sądów” – grzmiał radny Kołodziejski, wskazując na uporczywe anonimizowanie danych w udostępnianych dokumentach.
„Komisja śledcza” czy kontrola?
Atmosfera spotkania była niezwykle napięta. Wicestarosta ostródzki zarzucił radnym, że urządzają „cyrk” i „komisję śledczą”. Z kolei radni podkreślali, że ich obowiązkiem jest kontrola spółki, w której powiat ma 100% udziałów.
Przewodniczący Rady Nadzorczej, który funkcję sprawuje od marca, przyznał, że spółka nie poradzi sobie bez wsparcia właścicielskiego. Obecnie trwają prace nad nowym programem naprawczym, który ma być monitorowany w cyklu kwartalnym.
Czy to wystarczy, by uratować ostródzki szpital przed finansową katastrofą? Mieszkańcy czekają na konkretne efekty.
Zapraszamy na retransmisję Komisji Budżetu i Gospodarki Powiatu Ostródzkiego:

Napisz komentarz
Komentarze